Triathlon Energy Duathlon Energy Energy Meeting MTB Energy Run Energy Energy Events

W sobotę gotują, w niedzielę startują

Triathlon energy

28.06.2017 536

W sobotę gotują, w niedzielę startują

Jako para muszą się na nowo zdefiniować, odnaleźć, aby fajnie spędzić razem drugą część życia. Każdy z nich ma swoją karierę zawodową, a triathlon stał się przestrzenią gdzie są ze sobą. Ewa Malika Szyc - Juchnowicz i Radek Juchnowicz opowiadają, o tym jak triathlon trafił do ich domu. Spotkamy się z nimi podczas imprez Triathlon Energy. Ewa w Lidzbarku i Mrągowie, w sobotę poprzedzającą zawody, poprowadzi warsztaty kulinarne. Będzie smacznie i wesoło. 

Marcin: Skąd w Waszym domu triathlon?

Nieśmiały uśmiech, przechodzący w śmiech.

Radek: To może szerzej. Sport zawsze był w naszym domu. Ja uprawiam go od zawsze. Grałem prawie zawodowo w koszykówkę, później dużo żeglowałem. Zawsze robiłem coś. Było bieganie, jako przygotowanie fizyczne do sezonu. Ewa też trochę uprawiała sport…

Ewa: Serio?

Pytanie Maliki zostaje bez odpowiedzi. Radek kontynuuje

…nasze dziecko, Natalia, średnia córa chodziła do szkoły sportowej na gdańskiej Morenie. Świetnie pływała. W wielu 10-11 lat była Mistrzynią Polski, ale po jakimś czasie nastąpiło zmęczenie psychiczne i odpuściła.

Marcin: Przez Monikę Smaruj została tak zmęczona?

Ewa: Nie. Monika wciągnęła ją w pięciobój nowoczesny i przedłużyła karierę sportową Natalii.

W tym miejscu warto dodać, że Monika Smaruj, wielokrotna mistrzyni Polski w triathlonie, a obecnie trenerka w szkole sportowej oraz grupy „Smaruj na trening”, gdzie trenuje pływanie Ewa oraz Radek.

Ewa: A teraz czekamy na to, że Monika ją wciągnie w triathlon, ale to po maturze (rozmowa z Ewą i Radkiem została przeprowadzona dwa tygodnie przed egzaminem dojrzałości. Natalia tuż przed wyjściem przyznała, że nie broni się przed sportem i chętnie do niego wróci – dop. red.).

Radek: Tak więc jak widzicie sport był obecny w naszym życiu. Ewa też tam czyniła starania, m.in. pływała na desce…

Ewa: No, nie tak. Panią od w-f w czwartej klasie poznała na zakończeniu roku szkolnego. To nie oznacza jednak, że nie byłam aktywna. Lubiłam ruch, ale nie lubiłam tego robić w wymiarze sportowym. Przez długi czas byłam nawet z tego dumna, że mam inne pasje i że nie każdy musi lubić pływanie, jazdę na rowerze i bieganie.  Ale na przykład w wakacje przejechaliśmy dwa razy na rowerze ponad tysiąc kilometrów. Raz na dwóch kółkach zwiedziliśmy Polskę wschodnią, a drugim razem byliśmy we Francji, w Bretanii. Wyprawa w Polsce była pierwszym naszym urlopem we dwójkę i tak to zostało, a może lepiej powiedzieć, że po latach znowu do tego wróciliśmy. Dzięki sportowi spędzamy więcej czasu wolnego ze sobą.

Dla Maliki i Radka treningi i zawody to nie tylko okazja do wspólnego spędzenia czasu, ale także okazja do spotkania ze znajomymi. Na zdjęciu z Agnieszką Dybuk. Foto: Agnieszka Dybuk

Marcin: To był ten sport czy nie?

Ewa: Od dziecka lubiłam pływać. Urodziłam się w Algierii, w dzieciństwie dużo czasu spędziłam w wodzie. To wyrobiło mi płetwiastą stopę, dzięki czemu dziś Radkowi mogę dorównać tylko na pływalni, bo na rowerze i bieganiu oglądam jego plecy. Radek triathlon zaczął uprawiać dwa lata temu.

Marcin: Jak do tego doszło?

Radek: Tak jak mówiłem byłem aktywny. Cały czas biegałem, zacząłem startować w maratonach, ale po pewnym czasie zaczęły się problemy z kręgosłupem i musiałem poszukać nowej pasji. Stąd w naszym domu gitara, o którą pytałeś (piękny instrument stoi w salonie – dop. red.) Jednak potrzeba ruchu zwyciężyła. Dwa lata temu w Gdyni patrzyłem na zmagania triathlonistów. Doznałem olśnienia, to będzie to : trzy w jednym to coś dla mnie.  Dwa tygodnie później zadzwoniłem do Moniki Smaruj, aby zapytać jak zacząć. Otrzymałem cały długi wykład. Tydzień później kupiłem rower, aby w kolejny weekend wystartować w super sprincie w Chmielnie.

Marcin: Szybki jesteś…

Radek: Tak mam, że od myśli do działania jest krótka droga. A że byłem aktywny to ten dystans nie był dla mnie trudny. Śmieszne było, to że wydawało mi się, że jestem dobrym pływakiem. Ale pierwsze treningi u Moniki pokazały, że tak nie jest. Wylądowałem na najbardziej skrajnym torze i rozpocząłem naukę kraula. Cały czas się uczę. Przez całą zimę trenowałem, aby w 2016 roku wystartować w Gdyni na połówce. W sumie było startów dziewięć, bo kolega złamał rękę i odstąpił mi pakiety.

Aldona: A Ewa, Ty jak trafiłaś do triathlonu?

Ewa: Wróciliśmy z urlopu tuż przed Triathlon Gdańsk. Pojechaliśmy do Brzeźna kibicować ekipie Smaruj na trening. Przyglądałam się i od tego przyglądania się wszystko zaczęło. Choć muszę przyznać, że jeszcze dwa tygodnie przed urlopem odwiedziła mnie w restauracji znajoma, która pochwaliła się, że przebiegła maraton. Podziwiałam ją i nawet stwierdziłam, że mnie nie byłoby stać na takie trening. Później na urlopie Radek robił mi tendencyjne zdjęcia w kostiumie kąpielowym. Oglądając je zobaczyłam jak się zmieniłam fizycznie i wtedy pojawiła się myśl, że czas się ruszyć i zadbać o siebie. I z postanowieniem poszukania sobie trenera personalnego oraz diety przyjechałam do domu. Kibicując w Gdańsku poznałam Agnieszkę, która trzymała na ręku malutkie dziecko i opowiadała o tym, jak uprawia triathlon, mimo że jeszcze trzy lata wcześniej nie potrafiła pływać.

Marcin: Podziałało na wyobraźnię?

Ewa: Dokładnie. Jak Agnieszka daje radę, to ja chyba też – pomyślałam. Dodatkowo stwierdziłam, że treningi pozwolą mi spędzić z Radkiem więcej czasu. To zaważyło, choć muszę przyznać, że bałam się, że mi minie. Jestem osobą, która się zapala, ale i szybko odpuszcza. Nie ma chyba sportu, którego bym nie próbowała. Teraz to nawet moja mama i bliski przyjaciel pytają ironicznie czy jeszcze uprawiam triathlon. I się dziwią, że tak. Tym razem jest inaczej i za chwilę będzie mój pierwszy tri sezon.

Marcin: No dobrze, ale przecież od kilku lata Twoją pasją i zajęciem jest kuchnia.

Ewa: To prawda, ale  to nie jest tak, że od razu wiedziałam co chcę zrobić. Byłam nauczycielką, tłumaczyłam. Zanim otworzyłam restaurację uczyłam się gotować. Zaczynałam od pomocy kuchennej i przechodziłam przez kolejne szczeble. Najpierw sprawdziłam czy ten zapał mi nie minie, choć już od dziecka lubiłam i potrafiłam gotować. Z kuchnią zawodowo jestem związana od ośmiu lat, a restaurację prowadzę od czterech. I mimo, że Malika jest ciągle młodą restauracją, to mi po głowie chodzi już nowy projekt związany z gastronomią.

Agnieszka Jerzyk, Aldona Dybuk i Ewa Malika Szyc – Juchnowicz podczas październikowej prezentacji jesiennego menu w Restauracji Malika w Gdyni. Triathlonista była gościem specjalnym. Aldona przeprowadziła z Paniami smaczną rozmowę, a Ewa zaserwował gościom niesamowite dania. Foto: Marcin Dybuk

Aldona: Jaka jest Twoja restauracja?

Ewa: Jest oparta na inspiracjach związanych z Afryką Północną. Urodziłam się i wychowałam w Algierii. Mieszkałam tam z rodzicami przez dwanaście lat.

Marcin: A skąd nazwa Malika?

Ewa: Malika to jest drugie moje imię, które nadali mi rodzice na chrzcie. Na pamiątkę miejsca, które oni tak pokochali i które ja miałam kochać.

Marcin: A co oznacza imię Malika?

Ewa: Królowa. Imię to miało być dobrym znakiem na moje życie. I jest, bo mam fajne życie, ale to nie oznacza, że zawsze jest kolorowo. Nie brakowało w nim trudnych momentów i nie każdy dzień jest słoneczny. Jestem osobą, która nie skupia się na tym co mi nie wyszło, tylko patrzę z nadzieją w przyszłość. Co dobrego może nastąpić z danej sytuacji.

Aldona: Ewa powiedziała, że jeśli jeden z domowników decyduje się na zmianę, to dotyka to całej rodziny. Was jest piątka. Radek powiedz jak decyzja o tym, że Ewa zakłada restaurację wpłynęła na Was?

Radek: Dzieci straciły matkę, a ja żonę na pewien czas. Ewa praktycznie zniknęła w restauracji. Nawet jak wróciła do domu to myślami była gdzie indziej. Dziewczyny musiały nauczyć się gotować, ja robić zakupy, ogarniać dom. Trzeba powiedzieć, że to była trudne dwa lata, ale chcieliśmy, aby Ewa się rozwijała. Wszyscy jednak się usamodzielniliśmy i wszystko to na zdrowie nam wyszło.

Ewa: Niestety, muszę dopowiedzieć, że kiedy po tych dwóch pierwszych latach prowadzenia restauracji wiele rzeczy w niej zostało poukładane i nie musiałam tak dużo czasu tam spędzać, zauważyłam, że jestem w domu sama. Córki miały swoje życie, Radek zawsze miał pasję, a teraz jeszcze trenował. To był moment, kiedy pomyślałam, że trzeba coś z tym zrobić, wrócić do siebie, a nie żyć tylko obok, bo zaraz się rodzina rozpadnie.

Radek: A trzeba dodać, że jesteśmy małżeństwem, które miało szybko dzieci i mimo, że jesteśmy w wieku pomiędzy 40 a 50 lat to dzieci już prawie w domu nie ma. Jako para musimy się na nowo zdefiniować, odnaleźć, aby fajnie spędzić razem drugą część życia. Każdy z nas ma swoją karierę zawodową i triathlon stał się przestrzenią gdzie jesteśmy ze sobą. Myślimy o tym, planujemy i nie zostawiamy tego przypadkowi.

Marcin: Ewa podczas dwóch imprez Triathlon Energy, w Lidzbarku oraz w Mrągowie poprowadzisz w sobotę warsztaty kulinarne z udziałem publiczności. Czego możemy się spodziewać?

Ewa: Na pewno będzie fajnie. Osoby, które będą brały w tym udział mają wyciągnąć dla siebie jakąś frajdę, korzyść. Na pewno podczas warsztatów będziemy dużo rozmawiać, bo nie chodzi tylko o to, aby uczestnicy patrzyli, ale o to, aby ludzie poszerzali perspektywę i dowiedzieli się czegoś nowego oraz aby zrozumieli mój sposób myślenia o kuchni oraz przyprawach. Chcę także, aby osoby które przyjdą miały kontakt z tym co będziemy gotowali, zanim ich spróbują.

Aldona: A czy wiesz już co ugotujesz?

Ewa: Jeszcze do końca nie. To będą trzy cztery dania, które będą łatwe i szybkie w przygotowaniu, aby każdy z nas mógł odtworzyć to w domu. Mają być zdrowe i pasować do ludzi aktywnych, którzy podejmują niemal każdego dnia wysiłek. Może będą ryby, bo w końcu będziemy nad jeziorem? Na pewno będą warzywa, owoce, które będziemy łączyć w pasty, koktajle. Będzie smacznie.

Marcin: W sobotę warsztaty, a w niedzielę staniecie na starcie zawodów?

Radek: Dokładnie. Ewa na dystansie 1/8, a ja na popularnej ćwiartce. Jak się bawić to na całego.

Rozmawiała Aldona i Marcin Dybukowie

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Sponsor strategiczny Triathlon Energy Starogard Gdański

Hoffer Triathlon Energy Lidzbark Welski

Patron medialny cyklu

Organizator

Aktywni - Swim, Bike, Run