Triathlon Energy Duathlon Energy Energy Meeting MTB Energy Run Energy Energy Events
22.07.2018 1062

Rekordzista świata, nocny triathlonista i Wigry 3

##CZASnaCIEBIE, #Bełchatów, #imprezy

Bełchatów lubi słońce. Tradycyjnie, można powiedzieć. Po raz trzeci zawody triathlonowe odbywają się w mieście i po raz trzeci dzień obudziło piękne słońce. To zwiastowało jedno. Podczas LOTTO Triathlon Energy będzie gorąco. W błędzie jest jednak ten, kto myśli, że tylko za sprawą pogody. Na listach startowych ponad 400 zawodników. Wśród nich kilka mocnych zawodników m.in. rekordzista świata Sebastian Karaś.

Wytrwałość godna Marynarki Wojennej

Pierwsi rywalizację rozpoczęli zawodnicy z najdłuższego dystansu - 1/2 Ironmana. Do przepłynięcia mieli  1900 metrów, do przejechania na rowerze 90 kilometrów i do przebiegnięcia 21,1. Zanim jednak opowiemy, jak wyglądała rywalizacja na tym dystansie warto opowiedzieć historię Krzyśka Wilmonta, który wystartował z numerem 1. I z całą stanowczością można powiedzieć, że ten numer należało się jemu jak mało komu. Dlaczego? Ktoś zapyta. Krzysztofowi jadącemu z Ustki do Bełchatowa w nocy, w okolicach Bydgoszczy zespół się samochód. Najpierw musiał załatwić lawetę, następnie poszukać pociągu, zabrać sprzęt m.in. rower i ruszyć pociągiem w podróż na zawody. Dojechał w  nocy do Piotrkowa Trybunalskiego. Wsiadł na rower i ruszył w stronę Bełchatowa. Po drodze został zabrany przez organizatorów, którzy na szczęście dla Krzysztofa, też w nocy mieli coś do załatwienia w okolicy. I tak Krzysztof dotarł na zawody. Zmęczony, po przejściach stawił się na starcie i pokonał dystans popularnej „połówki”. Zajęło mu to 4:55:31. I wygrał klasyfikację dodatkową, która była w LOTTO Triathlon Energy w Bełchatowie, służb mundurowych.

Budzik nie dał mu spać, ale wygrał

A co działo się wśród cywilów? Wygrał Jakub Kimmer z czasem 4:22:24, który na mecie długo dochodził do siebie. Przyznał, że w nocy nie zmrużył oka, bo cały czas wydawało mu się, że dzwoni budzik. Nie dzwonił. Jakub stawił się punktualnie na starcie i wygrał. Na drugim miejscu zameldował się Marcin Mroczek, 4:29:36, trzeci Marcin Pokrywiński, 4:37:37. Wśród Pań wygrała Magdalena Jączyk, czas 5:26:59, druga była Dagna Kolaszewska, 5:37:05, a trzecia Karolina Kochaniec-Matuszak, 5:56:16. Najszybszą sztafetą okazała się ekipa „Neon Team Dziki” z czasem 4:07:35 przed „Team Bełchatów”, który stracił do liderów zaledwie 47 sekund. Najszybszy wśród mieszkańców był Henryk Kępiński z czasem 5:51:02

Mistrz kontra pretendent na ćwiartce

Sebastian Najmowicz kontra Sebastian Karaś. Obaj rocznik 1991. Dobrze się znają. Jeden i drugi w przeszłości trenowali pływanie. Karaś jednak robi to dalej. To on bije rekordy świata w pływaniu długodystansowym. Przepłynął Kanał La Manche, jako pierwszy na świecie pokonał 100 kilometrów wpław przez Bałtyk. Sebastian Najmowicz pokochał triathlon i to w tej dyscyplinie sportu upatruje większych nadziei. Z roku na rok coraz mocniej puka do drzwi europejskiej czołówki.

Jeszcze przed zawodami w mediach społecznościowych inni triathloniści zadawali sobie pytanie. Który z nich będzie pierwszy na mecie w LOTTO Triathlon Energy w Bełchatowie? Rywalizacja zapowiadała się emocjonująco. Obaj panowie odbierając pakiet startowy z uznaniem mówili o rywalu.

Dla Sebastiana Najmowicza to ostatnia prosta przed Mistrzostwa Polski na dystansie 1/2 Ironman. Te odbędą się podczas Enea Ironman 70.3 Gdynia na początku sierpnia.

- Wróciłem  z obozu, podczas którego szlifowałem przede wszystkim pływanie – powiedział zawodnik. – Tutaj mam największe rezerwy wobec rywali do medali w Gdyni. W Bełchatowie będę się starał podczas pływania jak najdłużej utrzymać w nogach Sebastiana. Zobaczymy jak długo mi się to uda.

Rekordzista świata dopiero zaczyna

Sebastian Karaś pytany kto wygra uśmiechnął się tylko i stwierdził krótko:

- Dopiero zaczynam przygodę z triathlonem – powiedział. - To będzie mój czwarty start w tej dyscyplinie sportu.

Czy to miało oznaczać, że jego zdaniem faworytem do wygranej na dystansie 1/4 LOTTO Triathlon Energy w Bełchatowie był Najmowicz? Podobnego zdania byli także inni zawodnicy.

- Z wody wyjdzie pierwszy Karaś. Na rowerze może być różnie, ale na bieganiu Najmowicz połknie kolegę – stwierdził jeden z nich jeszcze przed zawodami.

A jak było w rzeczywistości?

Karaś najlepiej czuje się w wodzie

Pierwszy z wody wyszedł Sebastian… Karaś. Przepłynięcie prawie tysiąca metrów zajęło mu 12 minut minut. Najmowicz stracił do niego 1:17 minuty.

- Nie do końca byłem zadowolony z takiego wyniku – powiedział Najmowicz. – Liczyłem, że strata będzie mniejsza

Na rowerze rozpoczął pogoń za kolegą. Niestety, jak sam przyznał rywal mu odjeżdżał. Do wypracowanej w wodzie dołożył kolejną minutę. I tak na bieg Karaś ruszał z prawie dwuminutową przewagą. Najmowicz  z każdym kilometrem zbliżał się do rywala. I w końcu go wyprzedził. Na metę wbiegł jako pierwszy z czasem 2:01:47, Karaś stracił do niego zaledwie 41 sekund.

- Jestem zadowolony ze startu – stwierdził Karaś, który po ciężkim biegu doszedł do siebie w… basenie z wodą. – Dopiero zaczynam. Jeszcze muszę popracować nad bieganiem. Zdaniem brata, powinienem schudnąć 10 kilogramów.  

W innym nastroju był Sebastian Najmowicz, który przyznał, że na rowerze było bardzo ciężko. Na pływaniu także zbyt dużo stracił. Pytany o przyczynę odpowiedział:

- Chyba po obozie sportowym w górach, gdzie temperatura była około 10 stopni, organizm zbuntował się podczas wysiłku w atmosferze o 20 stopni wyższej – powiedział Sebastian Najmowicz.

Trzeci na mecie na dystansie 1/4 zameldował się Paweł Juśkiw z czasem 2:10:01. Wśród Pań najszybsza była Izabela Sobańska, 2:20:13, druga Monika Chodyna, prywatnie związana z Sebastianem Najmowiczem, z czasem 2:24:21, a trzecia była Ola Korulczyk, 2:30:03. Drużynowo najlepsza była ekipa „Miejskiego Centrum Sportu” z czasem 2:14:54, tuż za nimi „Łyda Musi Podawać”, ze stratą prawie 5 minut, a na najniższym podium drużyna „Mistrzostwa Polski LA w PCS”, 2:20:46. Wśród służb mundurowych najszybszy był Paweł Juśkiw, a wśród Pań Katarzyna Komorowska z czasem 2:33:47. Najszybszym mieszkańcem Bełchatowa był Krzysztof Nowak, 2:18:29.

Triathlon na Wigry 3

Emocji nie brakowało na dwóch dłuższych dystansach, to nie mogło ich zabraknąć na najkrótszym, czyli 1/8 Ironmana. Różnica na mecie pomiędzy pierwszym Patrykiem Sawicki, a drugim Rafałem Piekarskim wynosiła zaledwie 7 sekund. Zwycięzcy ukończenie zawodów zajęło 1:05:30. Trzecie miejsce zajął Sergiusz Olejniczak, który potrzebował 1:05:52 sekundy. Tak więc widać po czasach, że  różnica między pierwszym, a trzecim też była niewielka, 22 sekundy. Trochę mniej emocji było wśród zawodniczek. Wygrała Agnieszka Kubik, 1:19:31, druga była Magdalena Mendel, 1:22:44, a trzecia Magdalena Żyła, 1:23:07.  

Wśród sztafet najszybciej finiszowali „CS Sawiki Team”, 1:24:40, druga była „Rodzinka”, 1:45:16, a trzeci miejsce przypadło drużynie „Każda z innej bajki”, 1:45:28. Ekipie, która stanęła na najniższym stopniu podium niewątpliwie należało się dodatkowa nagroda. Trzy Panie, a każda z innej bajki, w specjalnych strojach: pszczółki, żabki i rowerzystki w plisowanej spódniczce, która pojechała na różowym Wigry 3. Tak, tak Wigry 3. Panie skradły serca kibiców i zawodników.

I, o to chodzi

Wśród mundurowych najszybszy był Robert Jasion z czasem 1:12:55. Najlepszą bełchatowianką okazała się Paulina Kołatek, 1:26:34, a bełchatowianinem Kacper Krawczyk, 1:07:38.

Tak więc jak widać w LOTTO Triathlon Energy w Bełchatowie działo się bardzo dużo. Było emocjonująco, energetycznie, gorąco, wesoło i szybko. A przede wszystkim rodzinie.

- I, o to chodzi – przyznawali triathloniście, którzy przyjechali do Bełchatowa.

Szczegółowe wyniki: TUTAJ

(md)

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Partner Tytularny Cyklu

Sponsor Lotto Triathlon Energy

Patron medialny cyklu

Organizator